WaterKEY S.S.
Warszawa
Copyright ©
2006 - 2026
by WaterKEY S.S.
All Rights Reserved
TECHNOLOGIE PRZYJAZNE ŚRODOWISKU
Nasze najważniejsze artykuły o oszczędzaniu kosztów wieloletnich i o MOKR - Modelu Obsługi Kapitału Rzeczowego.
Koszty krańcowe pokazują punkt, od którego dalsze redukowanie strat zaczyna podnosić rachunki, choć wcześniej obniża koszty.
Wodociągowcy, bardzo dziękujemy, że robicie coś, czego większość ludzi nawet nie zauważa – dopóki nie przestanie działać!
Woda w kranie, ciśnienie, jakość, szybka reakcja na awarie i rozsądne rachunki – to nie dzieje się „samo”.
Za tym stoją ludzie i decyzje. Wodociągowcy i samorządowcy.
I to jest prawdziwa odpowiedzialność i chodzi o szacunek.
Dlatego cel wodociągów nie jest (i nigdy nie był) taki, żeby „za wszelką cenę” mieć jak najmniejszy procent strat wody.
Prawdziwy cel jest prosty: żeby przez lata łączne koszty były jak najniższe.
Czyli żeby suma wydatków na inwestycje (CAPEX) i codzienną eksploatację (OPEX) była najmniejsza.
To oznacza jedną ważną rzecz: strat wody nie „ścina się” nigdy w oderwaniu od kosztów. Doprowadza się je do poziomu, który ma sens w realnych warunkach danego zakładu – przy stanie sieci, ciśnieniach, terenie, cenach energii, kosztach pracy i możliwościach finansowych. Oto prawdziwy sens minimalizowania strat.
Każdy wodociąg ma inne warunki techn. ekonom., więc nie ma jednego „idealnego procentu strat” dla wszystkich, który można porównywać z innymi.
I tu jest punkt, na którym najczęściej traci się pieniądze: kopiowanie rozwiązań „bo inni tak mają”. Monitoring, komory pomiarowe, sprzęt – to potrafi działać, ale równie często potrafi podnieść koszty, jeśli jest źle dobrane kosztowo i pod względnej czerpanych korzyści w warunkach lokalnych. W dalszej części pokażemy, dlaczego w praktyce takie naśladownictwo czy działanie oparte na porównaniach prawie zawsze nie daje żadnych oszczędności. A wręcz przeciwnie - podnosi niepotrzebnie koszty.
Dlatego zanim wydasz pieniądze, zrób krok, który w praktyce oszczędza najwięcej: policz koszty krańcowe.
To jest prosta metoda, która odpowiada na jedno pytanie:
czy kolejny wydatek naprawdę zmniejszy koszty w kolejnych latach, czy tylko dołoży je do rachunków odbiorców?
Poniżej pokażemy to krok po kroku na prostych przykładach z innych branż (gdzie stosuje się to od setek lat).
Dzięki temu zobaczysz, jak wybiera się moment i zakres działań, żeby koszty wieloletnie były najniższe, a poziom strat wody był wynikiem tego minimum (a nie naśladowanym celem do którego się dąży).
Na koniec damy Ci konkretną „nagrodę” za dotarcie do sedna: krótką listę zasad i pytań kontrolnych, które pozwalają od razu odróżnić działania opłacalne od nieopłacalnych – oraz jasną ścieżkę szkolenia, bo z pewnością - skoro robi to już cały rozwinięty przemysłowo świat - będziesz chciał to wdrożyć to w swoim zakładzie lub skutecznie będziesz kontrolować lub nadzorować koszty wodociąg.
1. Prosta analogia: taksówka (albo maszyna w fabryce, albo samolot) i REGUŁA WYMIANY
Super, że możesz rozpatrzyć ten problem jak profesjonalista. Bo profesjonalista nie pyta: „ile paliwa uciekło na postoju?”.
Profesjonalista pyta: kiedy wymienić sprzęt, żeby przez lata kosztował najmniej. To jest jego główny cel.
Tak działa taksówkarz.
Tak działa kierownik utrzymania ruchu w fabryce.
Tak działa linia lotnicza itd.
I dokładnie tak samo powinien działać wodociąg i każda inna branża gospodarki.
Reguła jest prosta.
Taksówkarz chce wiedzieć: w którym roku najlepiej wymienić samochód, żeby średni koszt na jeden rok był najniższy.
Patrz TABELKA obok. Na początku koszt zakupu „rozkłada się” na kolejne lata, więc średni koszt/rok spada.
Ale z czasem rosną naprawy, serwis i koszty awarii – i w pewnym momencie średni koszt/rok zaczyna znów rosnąć.
W naszym przykładzie z tabeli (patrz ponownie tabelka obok) najkorzystniej wypada wymiana w 9. roku.
Można powiedzieć prosto: najtańszy cykl życia tej taksówki to 9 lat.
Wymiana wcześniej albo później oznacza wyższy koszt w przeliczeniu na rok. Czyli jest błędem i stratą finansową.
Dwa błędy, które kosztują najwięcej
Błąd 1: „oszczędzam na przeglądach”
Jeśli za mało wydajesz na przeglądy i utrzymanie, auto zaniedbywane szybciej się zużywa, rosną awarie i drogie naprawy.
Efekt? Wymieniasz samochód wcześniej, np. w 5. roku – i w tym czasie płacisz więcej niż przy optymalnych 9 latach.
Błąd 2: „robię wszystko na zapas”
Jeśli przesadzasz z przeglądami i utrzymaniem (za bardzo "dopieszczasz" auto), awarii może być mniej, ale płacisz tak dużo „dla świętego spokoju i własnego zadowolenia”, że średni koszt/rok też rośnie.
Efekt? Znowu wychodzi, że bardziej opłaca się wymienić wcześniej, np. w 6-ym roku, bo przepłaciłeś i przesadziłeś w ten sposób w trakcie eksploatacji. Koszt/rok przy takich 6-u latach eksploatacji, również będzie wyższy niż w optymalnym punkcie - 9-u lat..
Wniosek jest bardzo ważny:
• za mało działań korygujących kosztowo eksploatację – źle,
• za dużo działań korygujących kosztowo eksploatację – też źle,
• najlepszy wynik jest pośrodku: tam, gdzie łączne koszty są najniższe (w naszym przykładzie jest to 9-ty rok eksploatacji taksówki).
Tak samo jest z podlewaniem roślin: za dużo - źle, za mało - źle. Tak samo jest z każdą inna branżą - NIE MA TU WYJĄTKÓW!
I właśnie dlatego potrzebujesz narzędzia, które potrafi wskazać to „pośrodku” dokładnie i precyzyjnie, a nie „na wyczucie”.
Tym narzędziem są właśnie koszty krańcowe.
Co to ma wspólnego z wodociągami?
W tej analogii „przeglądy i utrzymanie” potraktuj jako odpowiednik działań i kosztów związanych z siecią:
• usuwanie awarii,
• kontrola wycieków,
• kontrola i regulacja ciśnienia,
• monitoring, pomiary, prace terenowe.
Zasada jest identyczna:
• jeśli robisz tego za mało › rosną awarie i koszty napraw › w długim czasie płacisz więcej,
• jeśli robisz tego za dużo albo kupujesz (lub inwestujesz w) zbyt drogie rozwiązania › przepłacasz › w długim czasie też płacisz więcej.
Dlatego celem nie jest nigdy „jak najmniej strat wody za wszelką cenę”.
Celem jest najniższy możliwy koszt wody w długim czasie.
A poziom strat wody ma być taki, jaki wyniknie to z rachunku kosztów w warunkach Twojego zakładu.
Najważniejszy wniosek: każdy wodociąg ma inny „opłacalny poziom kosztów, a jego koszty reagują inaczej na działania korygujące. Nie ma tu wyjątków.
Każdy taksówkarz ma inne auto i inaczej je eksploatuje.
Tak samo wodociągi: inne materiały, inne ciśnienia, inny teren, inna gęstość zabudowy, inne ceny pracy i energii, inna historia awarii w ciągu kilkudziesięciu lat eksploatacji.
Dlatego jeden zakład może mieć (dosłownie - musi mieć!!!) niższy poziom strat, a inny musi mieć wyższy – i oba mogą działać profesjonalnie, jeśli: to koszty prowadzą decyzje, a straty są wynikiem ubocznym minimalizowania kosztów wieloletnich.
Możliwe są też dwie sytuacje, które wielu zaskakują:
• zakład z bardzo niskim procentem strat może mieć zawyżone koszty, bo „dociął” straty zbyt drogimi działaniami i inwestycjami,
• zakład z dużo wyższym procentem strat (nawet KILKA razy wyższym od kilku procent) może mieć dobrze zminimalizowane koszty, jeśli dalsze ograniczanie strat w (w imię minimalizacji kosztów wieloletnich) byłoby już nieopłacalne.
Jak nazywa się najlepszy standard takiego postępowania?
Ten cel – minimum kosztów wieloletnich i straty na poziomie wynikającym z tego minimum – nazywa się:
Ekonomiczny Poziom Strat - EPS (ang. Economic Level of Leakage).
To podejście zostało opracowane i uporządkowane w środowisku międzynarodowym przez naukowców i praktyków branży wodociągowej (m.in. prof. Allan Lambert) w ramach IWA i jest podstawą profesjonalnego zarządzania stratami wody.
Pytanie do Ciebie, Czytelniku
Czy widzisz już, dlaczego nigdy nie „minimalizuje się” strat wody w oderwaniu od kosztów?
Dlaczego minimalny koszt jest celem, a poziom strat jest wynikiem dobrze podjętych decyzji?
To decyzje są najważniejsze (i trzeba wiedzieć jak je podejmować, chodzi o zasady i reguły), a straty są wynikowe. Straty są dziećmi tychże decyzji i - mówiąc w przenośni - są zawsze akceptowane w 100% i bardzo kochane, takie jakie się w wyniku tego procesu oszczędzania kosztów rodzą, większe czy mniejsze, cięższe czy lżejsze - bez wyjątków.
Rok eksploatacji |
Koszty roczne razem [zł] |
Inwestycja +suma kosztów razem (narastająco) [zł] |
Średni koszt/rok [zł] |
1 |
36300 |
176300 |
176300 |
2 |
37800 |
214100 |
107050 |
3 |
39400 |
253500 |
84500 |
4 |
42000 |
295500 |
73875 |
5 |
44600 |
340100 |
68020 |
6 |
48300 |
388400 |
64733 |
7 |
49900 |
438300 |
62614 |
8 |
52600 |
490900 |
61362 |
9 |
55300 |
546200 |
60689 (minimum kosztów) |
10 |
65000 |
611200 |
61120 |
2. Co zmienia całą perspektywę: koszty krańcowe
Zamiast robić wieloletnie wyliczenia rok po roku na kilkadziesiąt lat (bo tyle potrafi trwać życie odcinków sieci) albo wykonywać bardzo rozbudowane plany rozwoju, stosuje się podejście szybsze, prostsze i skuteczniejsze.
Liczy się koszty krańcowe, a nie koszty całkowite. I to nie „na kiedyś”, tylko praktycznie od razu. W ciągu kilku godzin można policzyć je dla całej sieci na cały bieżący rok. Dzięki kosztom krańcowym łatwiej, prościej i skuteczniej obsługujesz wieloletni koszt aktywów, więc koszty całkowite odchodzą w tej sprawie do lamusa.
Dzięki temu dostajesz od razu jasną odpowiedź na najważniejsze pytanie:
jak mocno warto jeszcze dociskać temat kosztów strat wody, a od którego momentu kolejne działania przestają się opłacać i zaczynają tylko podnosić koszty na lata.
Tu chodzi o koszty, nie ma przy tym bezzwrotnych i darmowych dotacji (w jednostkach budżetowych dotacje są bezpłatne tylko dla pierwszego okresu).
Warto to powiedzieć wprost: za wszystkie działania wodociągów ostatecznie płacą odbiorcy wody. Nawet wtedy, gdy zakład dostaje „bezzwrotną dotację”.
Dlaczego? Bo dotacja nie sprawia, że koszty znikają. Ona tylko zmienia, skąd na początku pochodzą pieniądze.
Zbudowany lub kupiony majątek trafia do ewidencji i jest rozliczany przez lata jako amortyzacja.
A amortyzacja jest składnikiem kosztów, które pojawiają się następnie w rachunkach za wodę.
Dlatego każdą inwestycję (raz każde działanie eksploatacyjne), także dotowaną w 100%, trzeba oceniać tak samo: czy naprawdę obniży koszty wieloletnie, czy je podniesie.
3. Dlaczego liczą się koszty krańcowe strat wody (a nie same procenty)
Najcenniejszym „skarbem” wodociągów jest majątek: sieć, ujęcia, przepompownie, zbiorniki, urządzenia.
Każdy z tych elementów ma swój cykl życia, czyli czas od wykonania do momentu, gdy trzeba go odtworzyć lub wymienić. Dla taksówki pokazanej w przykładzie było to 9 lat dla minimum kosztów.
W wodociągach zwykle mówimy o cyklach życia równych kilkudziesięciu latach - i można je każdorazowa bardzo precyzyjnie obliczyć.
To trzeba dobrze zrozumieć, bo właśnie tutaj kryje się sens metody minimalizowania kosztów.
Przedstawimy to na przykładzie samej sieci wodociągowej - jej odcinków.
W każdym zakładzie cykl życia sieci jest inny i w praktyce nie da się go porównywać „jeden do jednego” z innym zakładem wodociągowym. Nie ma w praktyce na świecie dwóch takich samych sieci wodociągowych i dwóch takich samych zakładów.
Dlaczego? Bo zależy od lokalnych warunków i kosztów: wieku i materiałów przewodów, jakości wykonania, ciśnień, rodzaju gruntu, gęstości zabudowy, liczby awarii, czasu trwania ukrytych wycieków, cen pracy i energii, organizacji utrzymania ruchu. Czyli od realiów konkretnego wodociągu.
W cyklu życia mieszczą się wszystkie koszty: naprawy, awarie, prace terenowe, odtworzenia nawierzchni, obsługa, inwestycje.
W jednych sieciach cykl życia może wynosić np. 67 lat, a w innych np. 112 lat. Trzeba go zawsze obliczyć. nie da się wyznaczyć długoterminowych kosztów krańcowych DKK bez obliczenia czasy trwania cyklu życia przewodów.
I teraz bardzo ważna uwaga.
Gdy w danej sieci obniżysz koszt napraw i awarii, to w praktyce wydłużasz czas najtańszego użytkowania przewodów.
Czyli dłużej utrzymujesz sieć w stanie, w którym średni koszt na rok jest najniższy.
Wydłużasz cykl życia. Minimalizujesz koszty na rok, i o to właśnie chodzi.
Trzeba przy tym pamiętać, że w koszt każdej naprawy „wbudowane” są nieodłącznie koszty strat wody.
- Jeśli będziesz ograniczać straty za słabo, będzie więcej kosztów awarii i problemów.
Cykl życia majątku skróci się, a średni koszt/rok zacznie rosnąć.
- Jeśli będziesz ograniczać straty zbyt mocno albo wejdziesz w zbyt drogie działania i inwestycje, efekt będzie precyzyjnie taki sam - negatywny.
Koszty wieloletnie będą rosnąć, tylko z innego powodu: bo przepłacasz za „dociskanie” wyniku.
Więc nie chodzi tu o minimalizację strat wody dla samej idei minimalizacji. Nigdy w historii o to nie chodziło!
Dlatego nie wystarczy patrzeć na procent strat wody i próbować go „ściąć”/zredukować.
Trzeba patrzeć na to, ile kosztuje kolejny krok i czy ten krok jeszcze się opłaca.
Właśnie do tego służą koszty krańcowe.
W praktyce liczymy koszty krańcowe dla:
• strat wody,
• samej sieci wodociągowej,
• inwestycji i zakupów sprzętu,
• konkretnych działań, na przykład interwencji polegających na wyszukiwaniu ukrytych wycieków, i innych.
W praktyce wartości długoterminowych kosztów krańcowych potrafią się wyraźnie różnić między zakładami.
Dla przykładu, w analizach wykonywanych przez nas dla polskich wodociągów spotyka się zakres DKK rzędu 1,5–2,3 zł na metr sześcienny wody.
I to jest sedno: trzeba znać wartość policzoną dla konkretnego zakładu, bo dopiero wtedy można te koszty krańcowe sensownie stosować we wszystkich decyzjach.
Ukryte wycieki – co to właściwie jest? Dlaczego podnosi koszty awarii?
Ukryty wyciek to taki ubytek wody z sieci, którego nie widać od razu na powierzchni.
Woda ucieka „po cichu” pod ziemią, często przez wiele tygodni, zanim problem stanie się widoczny i zacznie dawać wyraźne sygnały.
Dla porządku na świecie w praktyce wodociągowej przyjęto prostą granicę.
Z definicji wycieku: mówimy tu o większych nieszczelnościach, czyli takich, w których ubytek przekracza 0,5 m3 na godzinę przy ciśnieniu 50 metrów słupa wody (wewnątrz przewodu).
Taki wyciek przeciętnie trwa około 100 i więcej dni, zanim sam z siebie „ujawni się” na zewnątrz.
Jak się ujawnia?
Na przykład przez wybicie wody na powierzchnię gruntu (czyli awarię), pogorszenie jakości wody u odbiorców, spadki ciśnienia albo inne objawy.
Dlatego stwierdzenie typu: „Nie mam żadnych ukrytych wycieków w swojej sieci” jest po prostu nielogiczne i z gruntu błędne.
Podobnie nielogiczne jest twierdzenie: „u mnie wycieki trwają tylko kilka godzin, zanim je naprawię”.
Jeśli tak błędnie twierdzisz to jest tak, jakbyś sam z siebie zaprzeczał, że masz imię albo nazwisko.
Ukryte wycieki występują w każdej sieci i w każdej sytuacji.
Pytanie brzmi tylko: ile ich jest i jak długo trwają, zanim zostaną wykryte.
W praktyce czas trwania ukrytych wycieków (CTUW) różni się między zakładami i może wynosić od około 25 do nawet 400 dni.
Mowa jest tu o przeciętnym czasie trwania wycieków, a nie o jednym, pojedynczym przypadku.
Co ważne: ten czas da się łatwo policzyć dla konkretnego wodociągu na podstawie danych z eksploatacji.
To jest kwestia kilku minut.
I jeszcze jedno.
Im dłużej trwa ukryty wyciek, tym bardziej podnosi koszty.
Bo „dokłada” koszty strat wody do każdej awarii i do całego utrzymania sieci.
Właśnie dlatego osoby spoza branży, albo te, które nie znają zasad profesjonalnej eksploatacji sieci, często popełniają podstawowy błąd.
Myślą, że „Ekonomiczny Poziom Strat” oznacza po prostu jak najniższy procent strat wody.
I wtedy zaczynają naśladowczo „ścinać” straty procentowe za wszelką cenę.
A to jest nieporozumienie.
Ten standard nie mówi: „zredukuj straty do minimum”.
On mówi: doprowadź do minimum koszty wieloletnie, a poziom strat wody ma sam z siebie wyjść przy tym taki, który z tego rachunku wynika. Będzie to jak najbardziej otrzymany prawidłowy poziom strat.
Ani za wysoki, ani sztucznie „dociśnięty” drogimi działaniami.
4. Jak koszty krańcowe pomagają utrzymać minimalne koszty wieloletnie?
Załóżmy, że mamy już policzony długoterminowy koszt krańcowy dla sieci. Nazwijmy go DKK.
To jest liczba, która mówi nam wprost: ile „wart” jest jeszcze kolejny krok w stronę minimalizacji kosztów sieci, zanim zacznie się to przestawać opłacać.
Wiemy też, że w każdej sieci występują ukryte wycieki. Ich liczbę da się oszacować na podstawie bilansu minimalnego nocnego przepływu.
Ta metoda była opisana w Polsce już w 2001 roku w książce „Ekonomiczny Poziom Wycieków” i później wielokrotnie w prasie branżowej.
Mając tę informację, możemy wysłać ekipę do wykrywania wycieków, celem ich znalezienia i naprawy - zanim pojawiły się na powierzchni gruntu w postaci awarii.
.
Może to być ekipa własna albo wynajęta. Realizujemy pojedynczą akcję, czyli interwencję lokalizacji ukrytych wycieków.
Po zakończeniu takiej akcji, w minutę lub dwie, liczymy koszt krańcowy tej interwencji.
Nazwijmy go KKIW.
I teraz decyzja jest prosta, bo opiera się na porównaniu dwóch liczb.
- Jeśli KKIW jest mniejsze od DKK, to interwencja była opłacalna. Koszty się zwróciły.
Mamy też sensowną podstawę, żeby rozważyć kolejne działania (częstsze interwencje), bo mogą dalej obniżać minimalny koszt wieloletni sieci.
- Jeśli KKIW jest większe od DKK, to interwencja była nieopłacalna. Koszty się nie zwróciły. W takiej sytuacji należy poczekać.
Tak, poczekać. Poczekać, aż w przyszłości liczba ukrytych wycieków i koszt strat wzrośnie na tyle, żeby kolejna akcja wykrywania wycieków znów stała się opłacalna.
To brzmi paradoksalnie, ale właśnie stąd wynika kluczowy wniosek. Nie „minimalizujemy strat wody” jako celu.
Tylko doprowadzamy do wspólnego koszty wieloletnie sieci.
Jeśli KKIW jest równe DKK, to trafiliśmy w punkt optymalny. W takim stanie - osiągamy najniższe możliwe koszty wieloletnie sieci. Musimy to powtarzać co interwencję.
Temu właśnie towarzyszy Ekonomiczny Poziom Strat według standardu IWA.
Chcesz to zastosować od razu w swojej pracy?
Poniżej na końcu strony są do pobrania dwa gotowe pliki PDF:
– checklista dla finansów (KK vs DKK) + wzór notatki służbowej/taryfowej,
– checklista dla komisji rewizyjnej/radnego + gotowa formuła do protokołu.
Na drodze do minimalizacji kosztów wieloletnich obowiązuje prosta zasada. Każda interwencja, inwestycja i każdy zakup sprzętu muszą być opłacalne.
Pieniądze mają się realnie zwrócić co najmniej w 100%. Nie dlatego, że „tak wypada”, ani dlatego, że „mamy nowoczesne urządzenia” lub że "jesteśmy najlepsi".
Jest jeszcze jedna zasada, która może zaskoczyć, ale stosują ją od zawsze właściciele fabryk.
Im tańszą metodą osiągniemy ten sam cel (w naszym przykładzie KKIW=DKK) , tym większe będą oszczędności i zyski.
To jest bardzo ważna przestroga dla osób zapatrzonych ślepo w nowoczesne technologie.Nowoczesne rozwiązania oczywiście bywają potrzebne i bardzo skuteczne.
Ale tylko pod jednym warunkiem: muszą być opłacalne.
Szczytowe i najlepsze, wręcz kosmiczne technologie - to rozwiązania, które nie sprawdzają się w każdych warunkach kosztowych. Zawsze minimalne koszty są celem nadrzędnym.
Najważniejszy cel
Pokażemy Ci sposób myślenia, który działa w profesjonalnych wodociągach na całym świecie.
Najważniejszym celem zakładu wodociągowego jest zawsze to, żeby w długim czasie koszty były możliwie najniższe.
Czyli żeby woda była dostarczana dobrze, ale bez przepłacania.
A co z ochroną środowiska?
Ona też jest brana pod uwagę, tylko w praktyczny sposób: jest „wliczona” w koszty.
Zakłady płacą coroczne opłaty za korzystanie ze środowiska. Im większe straty i większe zużycie zasobów, tym te opłaty są wyższe. To ma zachęcać, żeby marnować mniej.
Gdyby regulator uznał, że straty wody trzeba ograniczać bardziej, to po prostu podniósłby te opłaty.
I wtedy rachunek kosztów automatycznie pokazałby, że trzeba działać mocniej.
Dlatego w codziennej pracy nie zaczyna się od haseł o ochronie środowiska i o zmniejszaniui strat wody, tylko od liczb.
Punktem wyjścia jest minimalizacja kosztów w danych warunkach.
A ochrona środowiska jest osiągana przy okazji — bo gdy ograniczasz koszty mądrze, zwykle ograniczasz też marnowanie wody i energii.
Jedna metoda. Jedno kryterium. Jedna decyzja – niższe koszty wieloletnie. (ABECADŁO ekonomisty wodociągów – sprawdź, czy je stosujesz).
Wniosek: optimum jest w roku 9, bo wtedy średni koszt/rok jest najniższy.
W wodociągach to samo: optimum kosztowe wyznaczają koszty krańcowe, nie % strat.
Bezzwrotna dotacja nie oznacza braku kosztu. Majątek jest amortyzowany. Amortyzacja wchodzi w koszty → koszty w taryfę opłacaną przez odbiorcę w rachunkach za wodę.
W wyjątkowy sposób liczy się amortyzacje bezpłatnych dotacji w jednostkach budżetowych - ale dotyczy to tylko pierwszego okresu. Jest to w tym przypadku odłożenie amortyzacji w czasie, ale nie jej zlikwidowanie.
5. Co więc oznacza wdrożenie standardu „Ekonomicznego Poziomu Strat” (IWA)?
Na pewno nie oznacza to osiągnięcia z góry narzuconego, samodzielnie wytyczonego, „ładnie wyglądającego” procentu strat wody, na przykład 3% albo 5%.
Taki cel procentowy sam w sobie niczego nie dowodzi, bo każdy zakład działa w innych warunkach i ma inne koszty.
Wdrożenie prawidłowego standardu oznacza coś dużo bardziej konkretnego i praktycznego.
To zarządzanie wodociągami oparte na kontrolowaniu kosztów krańcowych i prowadzeniu tylko takich działań, które obniżają koszty wieloletnie.
W praktyce są to trzy główne procesy.
Każdy wykonuje się wtedy i tylko wtedy, gdy jest opłacalny.
• kontrola wycieków, o ile interwencje, inwestycje i sprzęt w tym obszarze dają zwrot kosztów w długim czasie,
• kontrola i regulacja ciśnienia, o ile działania i nakłady rzeczywiście obniżają koszty w długim czasie,
• rehabilitacja przewodów, o ile wymiany i odnowy mają ekonomiczny sens i zmniejszają koszty wieloletnie.
Koszty krańcowe są metodą uniwersalną, więc można ich używać także do oceny opłacalności wielu innych działań.
Na przykład do oceny wymiany wodomierzy na dokładniejsze albo na wodomierze z odczytem radiowym.
Trzeba jednak jasno powiedzieć jedno.
Takie działania jak wymiana wodomierzy mogą być przydatne i czasem bardzo opłacalne, ale nie wydłużają cyklu życia majątku głównego.
Czyli samej sieci i kluczowej infrastruktury.
Innymi słowy: pomagają w zarządzaniu i rozliczeniach, lecz nie zastępują działań, które realnie wpływają na „życie” przewodów i na ich koszt wieloletni.
A to właśnie koszt wieloletni jest najważniejszy do obniżania.
6. Profesjonalne zakłady wodociągowe na świecie nie wdrażają standardu Ekonomicznego Poziomu Strat (IWA) dlatego, że to „modne” albo „dobrze brzmi”.
Wdrażają go z bardzo prostego powodu: dziś nie ma lepszej, równie skutecznej metody, która prowadzi do minimalizacji kosztów wieloletnich w realnej eksploatacji sieci.
Dla wodociągów najważniejsze jest to, co dzieje się tu i teraz. Czyli bieżąca praca na sieci i jej skutki kosztowe.
Porównania między zakładami (rankingi, benchmarking) są przydatne do obserwowania trendów w skali lat, ale nie służą do podejmowania codziennych decyzji finansowych.
Do decyzji potrzebujesz kryterium opłacalności – i to daje metoda kosztów krańcowych.
Dlatego profesjonalne wodociągi nie prowadzą eksploatacji „pod procent strat” i nie próbują poprawiać wyniku przez porównywanie się z innymi zakładami, nawet z sąsiednimi.
Nikt, kto naprawdę odpowiada za zawodową dostawę wody, nie opiera decyzji na tym, że „u innych jest 12%, a u nas 18%”.
Nie ma też sensu chwalić się samym niskim procentem strat, jeśli osiągnięto go kosztem wyższych rachunków za wodę (czyli inwestycji, dla których nie policzono opłacalności na bazie kosztów krańcowych).
Liczy się za to jedno - najważniejsze: czy koszty wieloletnie są możliwie najniższe, a poziom strat jest wynikiem tego minimum.
I tu ważna rzecz. Metodyka kosztów krańcowych to dziś niezastąpione podstawy, czyli wodociągowe ABECADŁO.
Jeśli ktoś nie zna tych podstaw, to nie kwestia ‘wstydu’, tylko braku narzędzia, które dziś jest standardem w ocenie opłacalności działań. Ryzyko podejmowania nietrafnych i kosztownych decyzji bez rachunku jest bardzo wysokie – a skutki zwykle wracają w taryfie.
W Polsce jest jeszcze sporo osób, które muszą te podstawy szybko nadrobić.
I właśnie w tym pomagamy: prosto, praktycznie i bez teorii dla teorii.
Jestem ekonomistą/księgowym – chcę nauczyć się tej metody
Jestem członkiem komisji rewizyjnej/radnym – mam już 5 pytań, chcę nauczyć się je stosować bez konfliktu (szkolenie)
Czy Twoje działania na sieci obniżają koszty, czy tylko poprawiają wskaźniki?
7
8
Straty wody są związane z kosztami, ale nie wprost i nie tylko jako ‘wartość utraconej wody’. W praktyce nie chodzi o redukcję strat ‘za wszelką cenę’, lecz o taki poziom strat, przy którym koszty wieloletnie (CAPEX+OPEX) są najniższe. Tę granicę trzeba policzyć i kontrolować – i właśnie do tego służą koszty krańcowe.
Z cała pewnością poprawnym działaniem wodociągu nigdy nie jest osiąganie minimalnego poziom strat.
Każdy wodociąg, któremu zależy na oszczędzaniu kosztów wieloletnich liczy czas cyklu życia swoich przewodów itd., w którym koszty osiągają minimum. Koryguje te obliczenia co rok.
Jeśli ich nie oszczędza, to w każdym bez żadnego wyjątku przypadku - w rachunkach za wodę płacą za to odbiorcy.
W literaturze i praktyce IWA wskazuje się, że w wielu warunkach wdrożenie EPS porządkuje decyzje i pozwala uzyskać istotne oszczędności kosztów wieloletnich. Skala zależy od danych i warunków zakładu.
Straty wody są ważne, ale są tylko jednym elementem całego rachunku. Celem nadrzędnym są minimalne koszty wieloletnie (CAPEX + OPEX).
W praktyce koszty wieloletnie są dużo większe niż „koszt samej utraconej wody”. Dlaczego?
Bo straty wody działają jak mnożnik: zwiększają koszt awarii, napraw i interwencji, skracają ekonomiczny cykl życia sieci i potrafią wymuszać wcześniejsze, droższe inwestycje. Właśnie dlatego nie „goni się procentu”, tylko liczy opłacalność działań na kosztach krańcowych.
Najpierw liczymy koszty krańcowe, a potem je porównujemy.
Dotyczy to każdego działania, które ma obniżyć koszty eksploatacji, a także każdej inwestycji i każdego zakupu sprzętu.
To jest podstawowy i najważniejszy krok w drodze do minimalizacji kosztów wieloletnich.
Dziś nie ma na świecie metody, która byłaby jednocześnie prostsza i skuteczniejsza w takim zarządzaniu kosztami.
W praktyce eksploatacyjnej to najprostsza i najskuteczniejsza metoda oceny opłacalności działań kosztowych, jaką dziś stosują profesjonalne wodociągi.
Jestem z finansów → zacznij od punktów 2–4 Jestem z komisji rewizyjnej → zacznij od punktów 4–5
Źródła (dla dociekliwych)
Standard EPS (ang. Economic Level of Leakage - ELL) oraz koszty krańcowe DKK (ang. long run marginal cost - LRMC) w różnych miejscach na świecie
Materiały i działania wybranych krajów - związane z oszczędzaniem kosztów na bazie DKK (LRMC)
Australijskie lokalne przedsiębiorstwa wodociągowe mają zgodnie z prawem stosować LRMC przy decyzjach cenowych i ocenie wariantów obsługi. Strona prowadzi też do modeli Excel dla bulk water, non-bulk water i wastewater - Link
Najbardziej aktualny przewodnik „jak liczyć” LRMC dla lokalnych wodociągów i kanalizacji - Link
Raport dla Queensland Competition Authority omawiające również DKK przedsiębiorstw z Wielkeij Brytanii (uwaga dane z 2004 roku!) . Przydatny do uzasadniania, dlaczego DKK/LRMC jest właściwsze niż krótkookresowe koszty przy planowaniu cen i inwestycji - Link
Materiał Komisji UE - Ważne, bo pokazuje ekonomiczny poziom wycieków w logice kosztów, a nie jako arbitralny procent strat. W raporcie LR-ELL obejmuje długi horyzont, inwestycje w zarządzanie ciśnieniem, odnowę majątku, DMA, telemetrię i koszty alternatywnych źródeł. - Link
Konkretny przykład dużego przedsiębiorstwa: LRMC jest używany do cen za wodę, oceny kosztów unikniętych, działań oszczędzających wodę i wariantów nowych źródeł - Link
Artykuł o wdrażaniu standardu EPS IWA w Norwegii i Szwecji - Link
Opis metodologii i wdrażania Ekonomicznego Poziomu Strat w Wielkiej Brytanii - Link
Manual wdrażania standardu EPS IWA pod kątem kontroli ciśnienia w Niemczech - Link
Artykuł o wdrażaniu standardu EPS IWA w Słowenii - Link
Standard EPS IWA w warunkach Turcjii - Link
Inne:
Międzynarodowa Organizacja Wodociągowa IWA - Link
Publikacje OFWAT - Link
Publikacje UKWIR - Link
Słownik definicji i skrótów używany przez profesjonalistów w przemyśle wodociągowym - Link
Szybki test (30 sekund)
3 pytania TAK/NIE.
1. Czy przy zakupie monitoringu/sprzętu potrafisz pokazać liczbami: opłaca się / nie opłaca się?
2. Czy masz policzony punkt, od którego dalsze „dociskanie” strat wody zaczyna podnosić koszty?
3. Czy Twoje decyzje da się obronić jednym kryterium ekonomicznym bez wchodzenia w technikę?
Jeśli choć na 2 pytania odpowiadasz „nie”, ta strona jest dla Ciebie. A na dole masz gotową ścieżkę działania.
Na dole strony czekają dwie krótkie „nagrody” do pobrania (PDF):
– dla finansów: „2 liczby → 1 decyzja (KK vs DKK)”
– dla komisji rewizyjnej: „5 pytań kontrolnych bez konfliktu + formuła do protokołu”
Pobierzesz je na końcu strony.
Nagrody do pobrania (PDF)
Jeśli masz 10 minut, wydasz dziś werdykt: opłaca się / nie opłaca się.
- Gotowy schemat ‘2 liczby › 1 decyzja’ (KK vs DKK). Do użycia przy zakupach, inwestycjach i interwencjach. W środku także wzór notatki służbowej/uzasadnienia do
taryfy.[ Pobierz: Checklista finansów ]
Jeśli masz 5 minut na posiedzeniu — dostaniesz liczby zamiast ogólników.
- 5 pytań, które porządkują rozmowę o kosztach bez wchodzenia w technikę i bez konfliktu. W środku gotowa formuła do protokołu/wniosku. [ Pobierz: Checklista komisji ]
POWTÓRKA DLA OPORNYCH
Kropla po kropli: jak małe straty robią duże koszty
Gdy z rury „cieknie” i ucieka woda, to nie jest tylko strata wody. To jest też część kosztu awarii i utrzymania sieci.
Najdroższe w wodociągach zwykle nie są same „metry sześcienne straconej wody”, tylko to, co idzie razem z nimi: awarie, naprawy, prace w terenie, odtworzenia nawierzchni, sprzęt, ludzie i czas.
Właśnie te koszty (awarie i ich częstotliwość) pokazują, jaki „najtańszy czas życia” ma dana sieć lub odcinek przewodu.
Czyli: przez ile lat opłaca się go utrzymywać, żeby średni koszt na rok był najniższy. Ten punkt „najniższego kosztu” jest inny w każdej sieci – tak jak w przykładzie z taksówką.
Jak ogranicza się koszty strat wody? Zwykle trzema procesami:
1) kontrola wycieków,
2) kontrola i regulacja ciśnienia,
3) rehabilitacja (odnowa / wymiana) przewodów.
Ale uwaga: te procesy też kosztują (sprzęt, pomiary, monitoring, ekipy, naprawy itd.).
Dlatego nie chodzi o hasło: „zróbmy straty jak najmniejsze za wszelką cenę”.
Chodzi o coś prostszego: żeby łączny koszt w całym czasie życia przewodu był najniższy:
straty wody + awarie + działania kontrolne + inwestycje + utrzymanie itd.
Dlatego nie ustala się z góry celu typu: „straty mają wynosić X%”.
Poziom strat wychodzi jako wynik tego, jakie działania naprawdę się opłacało zrobić w danych warunkach sieci.
I pamiętaj: nawet jeśli strata jest „mała”, to kropla po kropli, dzień po dniu, przez kilkadziesiąt lat robi się z tego bardzo duża kwota.
Wniosek: straty wody wpływają na koszty i na to, jaki „najtańszy cykl życia” ma dana sieć – ale działania ograniczające straty też kosztują. Dlatego wszystko prowadzi się ekonomicznie, tak aby łączne koszty wieloletnie były minimalne. Służą do tego koszty krańcowe.
(Tę logikę najtańszych cykli życia opisują m.in. prof. Uri Shamir oraz D.D. Howard - artykuł na spodzie strony, procesy kontroli strat omawia prof. Allan Lambert - patrz link na dole strony, natomiast koszty krańcowe zawierają się w metodyce standardu EPS IWA)
Metodyka kontroli kosztów wieloletnich obejmuje pięć logicznych etapów:
1) MOKR – po co kontrolować koszty (ta strona)
2) KK – jak ocenić jedną decyzję
3) DKK – jak wyznaczyć limit opłacalności w zakładzie
4) Priorytety – jak ustawić plan działań
5) Przykład – jak wygląda to w praktyce
Jeśli nie masz prostego kryterium ‘opłaca się / nie opłaca się’, decyzje będą intuicyjne. W kolejnej części pokażemy najprostszy test jednej decyzji.